Stanowczo moja ulubiona część tego miasta - woda. Nie tak jak w Warszawie, że można popatrzeć z mostu, ewentualnie dostać mandat za picie piwa na jedynych schodkach, które dają jakiś bliższy dostęp do Wisły. Będąc w zeszłym roku w Sztokholmie zamarzyłam sobie, żeby kiedyś zamieszkać nad wodą i zupełnie nieświadomie wylądowałam tu. Jeszcze piękniej! Dostęp do wody jest mniej formalny, woda przy brzegu płytka i krystalicznie czysta. Z brzegu widać Niemcy, Austrię i Szwajcarię.
[Po kliknięciu na zdjęcie, zdjęcie się powiększa i otwiera się galeria zdjęć z całego posta, polecam tę opcję]
 |
| Widok na Austrię |
 |
| A tam gdzieś powinna być Szwajcaria |
 |
| Tu z kolei niemieccy chłopcy zażywają kąpieli 1 października |
 |
| Duuużo terenów zielonych wokół - tu akurat zadbane oraz wszędobylskie rowery. |
 |
| Wejście prosto do wody |
 |
| Ren |
Jestem absolutnie urzeczona przejrzystością wody, więc ujęć takich jak poniżej mam ze sto tysięcy. Zasłyszałam i potwierdziłam w
Wikipedii, że jezioro Bodeńskie to zapas wody dla okolicznej ludności.